17.07.2017

ZIELONE LABORATORIUM - Maska głęboko oczyszczająca z białą glinką


Stosujecie maseczki oczyszczające? Ja nie mogę się bez nich obejść i zawsze chociaż jeden egzemplarz gości w moim pielęgnacyjnym asortymencie. Najczęściej wybieram maseczki na bazie glinki, które w zależności od koloru spełniają różne funkcje. Zazwyczaj stosuję zielone, białe oraz ghassoul, ponieważ rewelacyjnie sprawdzają się przy mojej mieszanej cerze. Zdarza mi się kupować je w czystej postaci, jednak przez to że nastręczają nieco problemów podczas aplikacji zdecydowanie bardziej wolę sięgać po gotowe produkty. Jakiś czas temu składałam zamówienie na stronie Zielonego Laboratorium (NOWOŚCI - ZIELONE LABORATORIUM, ROSSMANN, IHERB) i pierwsze co trafiło do koszyka to ich maska głęboko oczyszczająca z białą glinką.


Głównym składnikiem jest biała glinka inaczej zwana chińską. Posiada właściwości ściągające, odżywiające oraz regenerujące, łagodzi podrażnienia oraz rozjaśnia koloryt skóry, a do tego doskonale eliminuje zanieczyszczenia i absorbuje z powierzchni skóry nadmiar sebum. Producent wzbogacił maskę jeszcze o olejek rozmarynowy, wodę miętową, ekstrakt z nagietka oraz witaminę E, co ma dodatkowo wspomóc działanie samej glinki. Całość zamknięta jest w poręcznym opakowaniu o pojemności 100 ml, a cena oscyluje w granicach 35 zł. Maska posiada idealnie kremową konsystencję o neutralnym ziemistym zapachu, który dosyć szybko ulatnia się po nałożeniu na twarz. Bardzo dobrze rozprowadza się na skórze przy użyciu pędzla i dosyć szybko wchłania. Producent zaleca trzymać ją przez 15 minut, a później zmyć przy pomocy wody. W porównaniu do tradycyjnych glinek maska zastyga na twarzy, ale po zwilżeniu zamienia się w kremową emulsję, więc bardzo łatwo się zmywa. Nie wymaga też zraszania podczas całego procesu. Z kwestii technicznych jestem bardzo zadowolona, bo jest łatwa oraz przyjemna w obsłudze. Natomiast jeśli chodzi o działanie to tutaj mam mieszane uczucia. To znaczy nie mam jej nic do zarzucenia, ponieważ nie podrażniła mnie i nie odczułam żadnych negatywnych skutków. Jednak stosując ją regularnie dwa - trzy razy w tygodniu nie zauważyłam też aby miała jakikolwiek pozytywny wpływ na moją cerę. Na przykład przy stosowaniu czystej glinki różnicę czuje się od razu po zmyciu - skóra jest rewelacyjnie oczyszczona, gładka i miła  w dotyku. W przypadku maski z Zielonego Laboratorium niestety nie mam tak pozytywnych spostrzeżeń. Owszem dostrzegam lekkie nawilżenie, ale nic ponad to. 

Aqua • Kaolin • Myristyl Myristate • Caprylic/Capric Triglycerides • Mentha Piperita Flower/Leaf/Stem Water • Glycerin • Glyceryl Stearate Citrate • Calendula Officinalis (Calendula) Flower Extract • Panthenol • Tocopherol • Rosmarinus Officinalis (Rosmarin) Leaf Oil • Phytic Acid • Sodium Hydroxide • Sodium Citrate • Sodium Acrylates Copolymer • Lecithin • Xanthan Gum • Sodium Benzoate • Potassium Sorbate • Dehydroacetic Acid • Benzyl Alcohol • Limonene

Pasażer na gapę ;) 
Maska głęboko oczyszczająca z białą glinką jest bardzo przyjemna w obsłudze, ale niestety na mnie wielkiego wrażenia nie wywarła, więc nie planuję ponownego zakupu. A jak jest z Wami? Stosujecie maseczki na bazie glinki? Co sprawdziło się u Was z tej firmy?

Ⓥ - Produkt wegański, nietestowany na zwierzętach.

25 komentarzy

  1. Ja wolę glinki solo, a obecnie uwielbiam żółtą maskę aglową z Ziai. Lekko złuszcza, ale pięknie wygładza! Właśnie ją ściągnęłam:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będę musiała ją wypróbować, skoro tak zachwalasz :)

      Usuń
  2. Nie miałam maski tej firmy, ale mam podobne odczucia do gotowych glinek. Działanie jest o wiele mniejsze i chociaż bardzo bardzo nie lubię bawić się w mieszanie (zazwyczaj kończy się to całą brudną umywalką oraz ubraniem), sięgam po półprodukty. Ja bardzo lubię zieloną

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zazwyczaj raz na jakiś czas kupuję gotowy produkt i niemal za każdym razem jest podobnie. Jednak czysta glinka jest zdecydowanie lepsza.

      Usuń
  3. ze względu na wygodę wolę gotowce, ale wiadomo, można trafić na takie, co nie działaja :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze nie trafiłam na taką która działałaby tak samo dobrze.

      Usuń
  4. Lubię białą glinkę, ale wybieram ją bardziej do regeneracji, usunięcia nadmiaru sebum a nie do dogłębnego oczyszczania, bo z tym u mnie też sobie nie radzi najlepiej. Ale ogólnie białe glinki bardzo lubię, tyle że nie za mocne oczyszczanie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W kwestii oczyszczania moją faworytką jest ghassoul, którą kupuję w Organique.

      Usuń
    2. Też lubiłam Ghassoul, chyba miałam z Synesis, ale nie dam sobie ręki uciąć. Wiem, że kupiłam kiedyś w Warszawie :)

      Usuń
  5. Ja nie do końca ufam glinkom, a to za sprawą jednej nieudanej przygody z nimi w roli głównej. Kiedyś zielony wariant poleciła mi pani dermatolog, ale niestety zakupiony kosmetyk wywołał bardzo negatywną rewolucję na mojej skórze. Teraz myślę, że może po prostu wybrałam produkt, który tak naprawdę do końca nie był glinką :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak to bywa, w każdym razie glinek jest multum i warto zacząć od tych w czystej postaci :)

      Usuń
  6. Oj to już wolę sobie sama pomieszać, choć ostatnio mam lenia i coraz mniej mi się chce :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj w klubie. Ja prędzej nałożę gotową maskę niż rozrabianą ;)

      Usuń
  7. Szkoda, że jest tak przeciętna. Moja ulubiona maska tego typu to Phenome.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też ją miałam i byłam zadowolona z działania.

      Usuń
  8. Bardzo lubię tego typu produkty - dlatego z chęcią poznałabym tę MASECZKĘ - być może okazałaby się ona zbawienna dla moje kapryśnej cery.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto się o tym przekonać osobiście.

      Usuń
  9. z chęcia bym ją wypróbowała :) brzmi ciekawie mimo, że nie do końca się u Ciebie sprawdziła :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak wiadomo każda cera ma inne preferencje, więc zawsze warto przetestować na własnej skórze :)

      Usuń
  10. Kocham glinki, ale one też kochają być na mojej twarzy.
    Glinka biała jest za słaba, aby nazwać ją oczyszczającą. Zaaplikowana na moją tłustą cerę w momencie, gdy nie stosuję kwasów, czy retinoidów i moja skóra jest trochę "jak wulkan gorąca i szalejąca" to glinka bała nie jest w stanie zrobić nić. Naprawdę nic.
    Jedynym ratunkiem jest wtedy dla mnie glinka zielona, czarna, błekitna, czy Ghassoul.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zależy w jakim celu jej używasz. Dla mnie najlepiej oczyszczającą jest zdecydowanie ghassoul :)

      Usuń
    2. Dla mojej tłustej i problematyczne cery:
      Glinka zielona = oczyszczenie
      Glinka Ghassoul = oczyszczenie + odzywienie

      Usuń
  11. Używam masek na bazie glinek, te z dodatkiem białej glinki sluza mi raczej do delikatnego oczyszczania. Gdy potrzebuję głębokiego najlepsze są maski z zielona Glinka ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. A ja właśnie poszukuję dobrze oczyszczającej, ale łagodnej maski :P

    OdpowiedzUsuń
  13. Anonimowy20.7.17

    Uwielbiam glinki - zieloną, białą, Ghassoul, czerwoną i Multani Mitti. Każda działa trochę inaczej, ale każda bardzo dobrze służy mojej cerze.
    Kurczę, mam wrażenie, że produkty Zielonego Laboratorium są bardzo przeciętne. Swego czasu miałam ochotę coś od nich wypróbować, ale nie wiem, czy skusiłabym się na nie sama. Kojarzę też opinię jednej z moich koleżanek o kilku kosmetykach tej firmy i cóż... są mniej więcej podobne - filozofia marki przyciąga, ale produkty po bliższym spotkaniu już niestety nie.

    OdpowiedzUsuń

Twoje zdanie jest zawsze mile widziane :D

.

JAKO AUTORKA BLOGA NIE WYRAŻAM ZGODY NA KOPIOWANIE, POWIELANIE LUB JAKIEKOLWIEK INNE WYKORZYSTYWANIE W CAŁOŚCI LUB WE FRAGMENTACH TEKSTÓW I ZDJĘĆ Z SERWISU INTERNETOWEGO www.iwetto.com BEZ MOJEJ WIEDZY I ZGODY (PODSTAWA PRAWNA: DZ. U. 94 NR 24 POZ. 83, SPROST.: DZ. U. 94 NR 43 POZ. 170).