Wspominałam Wam już w poprzednich postach o kremie Bandi z kwasem pirogronowym, azelainowym i salicylowym, z którym obecnie się borykam. Oczywiście mam z nim złe doświadczenia i przysporzył mi wiele kłopotów, jednak należy się kilka słów wyjaśnienia. Zawsze jesienią się kwaszę i z reguły sięgam po Effaclar DUO La Roche Posay. Bandi nie znałam, dopóki nie dostałam go w KissBoxie.
Według informacji na kremie jest to wersja reklamowa, nie na sprzedaż. Faktycznie po sprawdzeniu w necie zauważyłam, że pełny wymiar ma 50 ml i kosztuje około 90zł, natomiast moja ma 30ml. Mimo tego, że to "darmówka" ma solidne opakowanie typu airless (cylinder wypycha równomiernie produkt do samej góry). Dozownik też jest świetny, bo zawsze mogłam aplikować tyle kremu ile potrzebowałam. Wszystko schludne, higieniczne z informacją o dacie ważności.
Przed użyciem oczywiście zrobiłam mały wywiad w sieci, opinie są dosyć pozytywne. Obietnice producenta spowodowały, że nie mogłam się doczekać efektów końcowych:
Specjalistyczny krem o działaniu eksfoliującym, antybakteryjnym i przeciwtrądzikowym. Oczyszcza i zwęża rozszerzone pory, znacząco redukuje ilość zaskórników oraz głęboko odżywia i rewitalizuje skórę poprzez remodeling włókien kolagenu i elastyny. Testy aplikacyjne (in vivo) przeprowadzone przez niezależne laboratorium badawcze, po miesiącu stosowania, potwierdzają:
- działanie antybakteryjne i przeciwtrądzikowe (63%)
- ograniczenie błyszczenia się skóry (58%)
- oczyszczenie i zwężenie ujść gruczołów łojowych (67%)
- wzrost nawilżenia i wygładzenie naskórka (56%)
- poprawę sprężystości, jędrności i elastyczności skóry (58%)
- zmniejszenie ilości przebarwień (50%) i blizn potrądzikowych (40%)
Krem doskonale przygotowuje skórę do zabiegów eksfoliacji w gabinecie kosmetycznym, a także wzmacnia i utrwala efekty tych zabiegów. Do stosowania na noc.
Brzmi jak stworzony dla mnie! Więc czym prędzej zaczęłam się nim smarować przestrzegając wszelkich poleceń, czyli stosowałam go tylko wieczorami, pamiętając rano o przeciwsłonecznej ochronie. W sumie przemęczyłam się z nim prawie 3 tygodnie.
Niewielka ilość wystarczyła do jednorazowej aplikacji. Ma postać lekkiej emulsji, która wchłania się do końca. Pozostawia na twarzy lekką powłoczkę, która przypomina mi maseczkę peel-off. Nie nastręcza to żadnego dyskomfortu, skóra się po prostu trochę świeci. Tak samo zapach. Przyznam, że jest dziwny i nie potrafię go sklasyfikować, ale nie przeszkadza w stosowaniu.
Tak jak wspominałam wcześniej już po kilku aplikacjach nastąpiła masakra, czyli wysyp. Od zwykłych pryszczy do podskórnych, bolących gul. Krem nie podrażnił mnie w inny sposób i nie szczypał. Dla wyjaśnienia taki proces zachodzi u mnie rzadko i większość poleca go przeczekać. Taki miałam też zamiar, ale miarka się przebrała po dwóch tygodniach. Po wieczornej aplikacji, zawsze następnego dnia miałam kilka nowych niespodzianek. Wyrastały jak przysłowiowe grzybki po deszczu. Ja wiem, że zbliża się Halloween, ale doprawdy ... nie chcę nikogo straszyć ;)
I dostałam olśnienia! Może zabrzmi to prozaicznie, ale naprawdę wpis na blogu Caroline Hirons otworzył mi oczy. Często się słyszy, że jakiś kosmetyk robi masakrę, ale trzeba to przeczekać. Caroline napisała, że jeżeli coś tak szkodzi, to znaczy że nie służy skórze. Oczywiście dozwolone są pojedyncze sztuki, które w szybkim czasie znikają i cały proces trwa krótko, ale nie wtedy kiedy spojrzenie w lustro powoduje bezsilność i jęk rozpaczy ;) Niby proste, ale jakie odkrywcze! Ta kobieta naprawdę rewolucjonizuje moje poglądy, więc polecam Wam serdecznie jej bloga. Prawdopodobnie męczyłabym się z tym kremem dalej, gdyby nie ona. Dlatego go odstawiam, przekażę komuś innemu do spróbowania. Nie ze złośliwości, tylko dlatego że on naprawdę zbiera dobre opinie i u większości nie występuje tego typu sytuacja. Sama natomiast wrócę do sprawdzonego DUO i tej jesieni już nie będę eksperymentować z innymi kwasami.
A jak jest z Wami? Odpuszczacie czy smarujecie w zaparte?
U mnie pierwsze opakowanie Effaclaru Duo zdziałało cuda, następne już nie chciało więc teraz sięgnęłam po 10% Pharmaceris i jestem oczarowana ♥
OdpowiedzUsuńZanotowane ;)
Usuńczasami warto czytać komentarze :P
Usuńjak czytam to też byłby to ideał dla mnie. Mimo to również mam obawy jakby to się mogło skończyć...
OdpowiedzUsuńWłaśnie zawsze pozostaje ta niewiadoma :]
UsuńDla mnie obecnie byłby pewnie za mocny.
OdpowiedzUsuńjep, dobrze że masz tego świadomość :) Ja się napaliłam na rezultaty ;)
UsuńJa też używam teraz 10% od Pharmaceris i wysypu nie ma, liczba nieprzyjaciół się zmniejszyła, a skóra wygląda dużo lepiej ^^
OdpowiedzUsuńNie miałam jeszcze tego typu kosmetyku z Pharmaceris, więc może kiedyś spróbuję. Na razie trauma nie pozwala ;)
Usuńczyli pewnie dostałaś reakcji alergicznej :)
OdpowiedzUsuńI-am-Journalist.blogspot.com
Nie wiem czy można to nazwać alergią, bo skóra ogólnie była w porządku, tylko ten wysyp już nie.
Usuńej....mam ten krem...teraz boję się po niego sięgać:> moja skóra uwielbia robić mi niespodziewane najazdy nieprzyjaciół, którzy zawsze zostają na o wiele za długo, więc teraz trochę się obawiam:>
OdpowiedzUsuńZaopatrz się w wodę termalną Uriage, tak na wszelki wypadek ;) To ona pomogła mi szybko wrócić do formy. Obecnie zostały mi tylko przebarwienia.
UsuńU mnie po takich niespodziankach okazało się, że nie służy mi kwas salicylowy i to moja dermatolog uświadomiła mnie, że moja skóra źle reaguje także na kwasy PHA, które są bezpieczne dla cer takich jak moja. U mnie zostaje wyłącznie kwas azelainowy a na linię żuchwy, czy czoło mogę swobodnie używać różnego rodzaju kwasów ale zostałam tylko 10% od Pharmaceris.
OdpowiedzUsuńMoja cera i obserwacja tego co się na niej dzieje to najlepszych wskaźnik tego, co mam robić dalej. Nie przekona mnie żadna mądra głowa by katować się czymś, co po prostu nie służy. Poza tym pielęgnacja to pielęgnacja, a nie proces poprawy za wszelką cenę.
Idę zajrzeć na bloga.
A, mnie najbardziej dobijały rady Kasi D. z YT....
U Ciebie też sprawdza się ten Pharmaceris? Jesteś już trzecią osobą, która mi o tym pisze.
UsuńCo do pielęgnacji, to jak widać ktoś nas czasami musi uświadomić, otworzyć oczy na najprostsze rzeczy. Sądzę że rady Caroline przypadną Ci do gustu, bo w pewnym sensie właśnie ją zacytowałaś ;)
Jasne, że obserwacja własnej cery jest bardzo istotna. Chodzi mi bardziej o ten trend gdzie nadużywa się sformułowania "przeczekać wysyp" i że skóra się w ten sposób oczyszcza, co okazało się mylne. Jakoś żyłam do tej pory w takim przeświadczeniu, chociaż aż takiej bolesnej przygody jak z tym kwasem jeszcze nie miałam. Dlatego kiedy się z nim męczyłam słowa C.H. mnie oświeciły i wyrwały z klepania Bandi na twarz :P
Wiesz, pamiętam boom na kwasy, ale ja poszłam wtedy swoją drogą i zagłębiłam się tylko w podstawy. No i po paru razach dałam sobie spokój, zostałam tylko, że tak powiem "obszarowo" a w międzyczasie zaczęłam się edukować w tym kierunku i akurat trafiłam w dobre ręce.
UsuńMuszę usiąść na spokojnie i sobie przejrzeć bloga, ale wierzę w Twojego nosa :)
Ten preparat z Pharmaceris mnie zaskoczył, dostałam od firmy po czym zapomniałam o nim, miałam nawet zamiar puścić go dalej bo nie bardzo kwapiłam się do króliczenia. Ale jakoś tak się złożyło, że pojawiły się przedokresowe niespodzianki na linii żuchwy. I to takie upierdliwe. Pomyślałam, że przyłożę kwasem :D a 10% stężenia dobrze wróżyło. I faktycznie, Eureka :DDD
Obecnie mam już drugie opakowanie i chyba pora o nim napisać.
Uważam, że w wielu przypadkach nadużywa się pewnych określeń "przeczekać wysyp", "zapycha to czy tamto". Niestety wiele topowych blogów w polskiej blogosferze publikuje takie brednie a jeszcze więcej osób je czyta i kieruje się tymi wytycznymi.
Poza tym jeszcze jedna ważna kwestia, poza kwasami w formule może być coś, co nie do końca sprawdza się przy takich kuracjach.
Ważne, że masz się już nieco lepiej :*
Ostatnio mam ochotę bardziej zgłębić temat,ale właśnie nie wiem jakim źródłom wierzyć. Ciężko odsiać ziarno do plew. Caroline poznałam dzięki YT i bardzo uderzyło mnie jej ogólne podejście.
UsuńNa razie przystopuję z kwasiorami, bo zima jeszcze przed nami, więc poczekam na Twój wpis. A co do mojej kondycji to mam się o wiele lepiej dzięki Uriage. Naprawdę jestem w szoku jak szybko doprowadziła do stabilnego stanu. Właśnie kończę butlę i biorę się za Caudalie :) Teraz może już być tylko lepiej.
Kuracja kwasowe najlepsze są na okres przejściowy, czyli wczesna jesień i wiosna. Wtedy temperatury są łaskawsze dla skóry, która jakby nie było jest poddawana dość szczególnemu procesowi.
UsuńSama po prostu poszłam w książki, literaturę medyczną oraz podręczniki dermatologiczne itd. Żadne internety ;)
Odnośnie Uriage, to ja odczuwałam świetne działanie micela. Jak tylko wykończę Biodermę kupuję Uriage, bo już nie mogę patrzeć na micela Sebium :D Fakt, działa, ale niebawem minie rok z jego udziałem i przejadł mi się ;)
dostałam próbki tego kremu od kosmetyczki, aż boję się użyć ;>
OdpowiedzUsuńJak wspomniałam-większość jest zadowolona ;)
UsuńWspółczuję nieprzyjemnych przeżyć z tym kremem :(.
OdpowiedzUsuńMoja skóra zachowała się podobnie, gdy kupiłam ponownie Effaclar Duo, jutro chyba o tym napiszę.
To czekam na relację, bo miałam po niego biec do apteki ;)
UsuńJa mam ten albo jakiś inny kwas z Bandi i w zasadzie nic złego mi nie robi. Żadnych dodatkowych niespodzianek nie ma (ale ja mam skórę nosorożca więc w zasadzie nie powinnam się dziwić). Gdyby mnie coś wysypywało też bym odstawiła, Mój chłopak obecnie robi kurację jakimiś dziwnymi specyfikami i faktycznie wyszły mu na wierzch pryszczyska, które wcześniej tworzyły takie podskórne grudki ale całość razem z zaleczeniem potrwała tydzień. Fajna notka u tej babki - w 100% się zgadzam z nią i mam nadzieje, że zaleczysz to szybko :)
OdpowiedzUsuńJuż wyleczyłam dzięki wodzie Uraige :) No właśnie mi też tak powyłaziło, tylko zniknąć nie chciało i robiło się nowe. Niektóre kwasy też nie robiły na mnie wrażenia, jak np kremik z Avene. Jak widać ten był zbyt mocny, więc warto z nim uważać ;)
UsuńHmm, zastanawiałam się nad tym kremem, ale teraz to już sama nie wiem... Stosowałąm z powodzeniem krem złuszczający z Bandi z serii Young Care od 2 lat, ale teraz chciałabym postawić na coś mocniejszego.
OdpowiedzUsuńMoże kupię kwas z Pharmaceris... Muszę to jeszcze przemyśleć ;)
Szkoda, że Ci taką masakrę zrobił na twarzy...
Wiadomo, że każda cera reaguje inaczej, więc nie jest powiedziane że u Ciebie też się coś takiego pojawi. Ja z reguły używałam mniejszych stężeń, więc może był dla mnie za mocny. Prawda jest taka, że gdyby nie stał na półce, to sama pewnie nigdy bym go nie kupiła. A tak z ciekawości musiałam spróbować. Dlatego m. in. zrezygnowałam z pudełek- już wolę sama wybierać sobie kosmetyki ;)
UsuńTak, racja. Ja właśnie też nie miałam jeszcze do czynienia z większymi stężeniami, więc obawiam się o reakcję mojej skóry...
UsuńJa z pudełek zrezygnowałam, bo produkty nie trafiały do mnie zbytnio, ale nie powiem, lubiłam ten element niespodzianki :)
Miałam ten krem w rękach, gdy był na promocji w hebe, ale opinie na kwc mnie zraziły i odstawiłam:-)
OdpowiedzUsuńSerio? Ja czytałam KWC i tam same pozytywy :)
UsuńGdy pierwszy raz spróbowałam Effaclar DUO i K miałam mieszane uczucia, oczywiście reakcja nie była tak drastyczna jak opisujesz ale jednak nie byłam przygotowana na wysyp a na piękną buźkę :) Po 2 tygodniach codziennego stosowania było już dużo lepiej i stwierdziłam, że było warto się przemęczyć :)
OdpowiedzUsuńK u mnie działał zbyt mocno, za to DUO spełniło moje oczekiwania.
UsuńOd kilku dni używam próbkę Effaclar Duo i zauważyłam, że pory są bardziej oczyszczone, a nieprzyjaciel są, ale słabsi. Zaznaczam, że stosuję ten krem tylko na czoło, bo z nim mam największe problemy.
OdpowiedzUsuńTo fajnie, że Tobie też pomaga :)
UsuńJa bym chyba też dłużej nie wytrzymała :) teraz zaczęłam stosować serum migdałowe i też codziennie znajduję coś nowego na twarzy,ale jakoś daję sobie z tym radę :)
OdpowiedzUsuńJa miałam ten krem i zero efektów.
OdpowiedzUsuńTo mnie właśnie zawsze zadziwia :D
Usuńkwas - temat na czasie ;) mnie bandi nie jara...
OdpowiedzUsuńA co Ciebie jara?
UsuńNie chciałabym takich efektów.. I bez tego mam dość problemów z cerą :]
OdpowiedzUsuńrzeczywiście to chyba najlepsze wyjście
OdpowiedzUsuńTeż się boję wysypu, ale chętnie bym go przetestowała :) Kiedyś miałam próbki Effaclar DUO, i świetnie się u mnie spisywał, więc pewnie prędzej sięgnę po niego :)
OdpowiedzUsuńMam na niego ochotę, też czytałam wiele pozytywnych opinii na jego temat, opis jest również zachęcający, może u mnie sprawdzi się :)
OdpowiedzUsuńCo do skutków " ubocznych " nigdy nie przeczekuję, zawsze odstawiam, choć nie dzieje się to u mnie często, wręcz bardzo rzadko, bywają też takie sytuacje, że kosmetyki nie pasujące w pewnym okresie mojej skórze, po jakimś czasie, wraz ze zmianą pory roku czy też jej preferencji, przyjmują się z bardzo dobrym skutkiem, nie wiem od czego to zależy, ale tak mam ;)
Piękne zdjęcia :)
Wczoraj właśnie sobie dyskutowałam na ten temat, że może powinnam spróbować jeszcze raz,ale chyba się już na to nie odważę ;D
UsuńJa wsumie mam na niego ochotę, ale cena mnie odstrasza- ciekawe czy u mnie by sie sprawdzil :D
OdpowiedzUsuńW dużym stopniu zgadzam się z Caroline, chociaż moim zdaniem wysyp po kwasach czy innym intensywnym złuszczaniu może się zdarzyć, ale zupełnie nie dlatego, że "skóra się oczyszcza", tylko dlatego, że złuszczona bardziej (głębiej?) wchłania kosmetyki. To chyba zauważył każdy po dowolnym peelingu: kremy wchłaniają się dużo szybciej i często w większej ilości. Wydaje mi się to dość logiczne - tak na chłopski (babski :P) rozum, bo jeśli złuszczymy martwy naskórek, który stanowi pewnego rodzaju barierę, to jednocześnie sprawiamy, że składniki, które cera dotąd mogła tolerować, bo nie wchłaniały się w tak dużym stopniu nagle stają się wrogiem. I właśnie tu szukałabym przyczyny problemu, a nie w samym "złuszczaczu", chociaż on też może zawierać substancje komedogenne. W moim przypadku wysyp małych gul i zaskórników miałam po migdałowym kremie Pharmaceris, zawierającym cetyl alcohol i cetearyl alcohol, których moja skóra wybitnie nie lubi. Wszelkie inne kwasy bardzo mi służą, ale pozostałe kosmetyki pielęgnacyjne staram się dobierać tak, żeby zminimalizować ryzyko pojawienia się jakiegoś dziadostwa, co oczywiście nie zawsze się udaje :/
OdpowiedzUsuńWiem doskonale co masz na myśli :) Jeżeli zaczynam stosować tego typu kosmetyk, to wierz mi że resztę pielęgnacji sprowadzam do minimum. Biorę też pod lupę wszystkie kosmetyki, np żele do mycia twarzy, bo one też potrafią mieć kwas lub alkohol, który w połączeniu z takim kremem może poczynić zło totalne. W przypadku Bandi sądzę że to sam krem, bo nie przychodzi mi do głowy nic innego.
UsuńI widzisz, większość w komentarzach poleca mi ten Pharmaceris, Tobie np szkodzi. Jeżeli nie spróbuję, to się nie przekonam jak jest w moim przypadku. Tylko po takiej przygodzie chyba już nie chcę eksperymentować :D
Spróbuj Pharmaceris, dopiero wtedy dowiesz się, czy Ci pasuje, U mnie nie było żadnego złuszczenia, tylko zapychanie.
UsuńNie znam go, ale zostanę przy effaclar duo:)
OdpowiedzUsuńjeszcze nie uzywalam kwasów :)
OdpowiedzUsuń"Przeczekanie" to strasznie grząski grunt, bo naprawdę można sobie zaszkodzić, bądź zbyt wcześnie zrezygnować z kosmetyku. Jednak uważam, że zawsze mniejszym złem jest po prostu przerwanie kuracji, dla bezpieczeństwa naszej cery. Jak zaczęłam pić pokrzywę to pojawił się u mnie lekki wysyp, efekt oczyszczania. Podobnie było z glinką zieloną, ale nigdy nie trwało to dłużej niż tydzień, dla mnie to taka ostateczna granica, nie wiem, czy za wcześnie, dłużej bałabym się.
OdpowiedzUsuńObecnie zaczęłam kwaszenie kwasem glikolowym i po około 2 tygodniach stosowania toniku i jednej aplikacji 35 % kwasu nie zanotowałam żadnych nieprzyjaciół, mam nadzieję, że stan się utrzyma i pozbędę się przebarwień i lekkich blizn po niemądrym ściskaniu :-(
Dobrze, że jest już u Ciebie ok! Odstawienie kremu to był dobry ruch!
I właśnie często o tym zapominamy, czyli o zdrowym rozsądku. Skoro coś przyprawia o taką beznadzieję, lepiej się wystrzegać niż dążyć w zaparte do celu, który ktoś wyznaczył ;) Mi tez potrzebne jest odświeżenie, więc wracam do sprawdzonych sposobów :)
UsuńU mnie ten krem zrobił niezłe pierwsze wrażenie - skóra zaczęła się powoli złuszczać i... nagle proces złuszczania się zatrzymał, skóra wróciła do dawnej formy - chyba wybitnie szybko przyzwyczaiła się do Bandi :/
OdpowiedzUsuńUżywałam go kiedyś ale nie pamiętam wrażeń, wiec pewnie nie działo się nic specjalnego. Jeśli kosmetyk powoduje wysyp to odstawiam. Nie przemawia do mnie teoria ze trzeba przeczekać.
OdpowiedzUsuńWłaśnie go stosuję, na całe szczęście u mnie nie spowodował żadnego wysypu, mam nadzieję że już nic takiego mnie nie zaskoczy.
OdpowiedzUsuńZrobiłam sobie tylko krótką przerwę, gdy śluzówki nosa były zbyt wysuszone i nie chciałam aplikacją tego kremu dodatkowo ich rozdrażniać.
Szkoda że u Ciebie do tego stopnia się nie sprawdził.
Ja miałam takie same przejścia z Effaclar K
U mnie też K wywołał małą rewolucję ;)
UsuńKrem z kwasami chodzi za mną od dłuższego czasu, ale cały czas się obawiam :(
OdpowiedzUsuńTym bardziej, że nigdzie już nie mogę kupić mojego ukochanego filtra do twarzy z Vichy.
Kusi mnie bardzo Pharmaceris i ich krem z 5% kwasem.
Ten z Pharmaceris jest bardzo polecany :)
UsuńJa używam Duo, początkowo WOW, później zaobserwowałam wysyp, ale taki "do zniesienia" i teraz z dnia na dzień na prawdę robi się coraz lepiej. :)
OdpowiedzUsuńU mnie DUO działa tak samo :)
UsuńDobrze, że go odpuściłaś, najwyraźniej nie jest dla Ciebie :)
OdpowiedzUsuńja z kwasów stosowałam tylko triacneal i fakt stan cery się pogorszył na chwile ale nie była to jakaś masakra... teraz mam ochotę na pharmaceris 10% ale w mojej aptece ciągle go brak..
OdpowiedzUsuńA u mnie Triacneal nie zrobił nic, ani dobrze, ani źle.
UsuńPrzykro mi, że Cię tak załatwił, słuszna decyzja o odstawieniu. Nie ma sensu się męczyć.
OdpowiedzUsuńStosuję go od kilku tygodni i póki co bardzo mi odpowiada. Wyciągnął mi na wierzch kilka zaskórników zamkniętych, które od dłuższego czasu mi przeszkadzały, a poza tym wysypu nie odnotowała. Pory wyglądają na lekko ściągnięte, skóra jest nawilżona. Mam nadzieję, że kolejne tygodnie będą jeszcze bardziej udane :)
Tego po nim oczekiwałam ;)
UsuńTydzień może bym wytrzymała, ale dłużej z bolącymi zmianami, o nie...
OdpowiedzUsuńJa tak miałam z effaclarem ;) Tyle, że mnie nie wysypało nadmiernie tylko po dwóch miesiącach miałam dosłownie czerwone placki ;/
OdpowiedzUsuńuuu to niedobrze :]
UsuńPrzeglądałam ich ofertę w Hebe, nie urwało mi siedzenia więc nawet nie patrzę w ich kierunku :)
OdpowiedzUsuńi tanio nie jest :]
UsuńJa zawsze gdy coś robi mi krzywdę, natychmiast to odstawiam. Nauczyła się tego jako nastolatka, gdy leczono mnie dermatologicznie (zupełnie od czapy, jak się okazało), a gdy miałam objawy alergii na "lecznicze" maści, twierdzono, ze to taka reakcja, a potem będzie super i mam przeczekać... ;-) W pewnym momencie przestałam czekać i do dziś słucham swej skóry, która od razu mówi, że coś jej nie pasuje. ;-)
OdpowiedzUsuńSzkoda, że nawet fachowcy są w stanie wyrządzić nam taką krzywdę :]
UsuńMasz rację, po co się męczyć!
OdpowiedzUsuńdobra decyzja! ja w takich sytuacjach zwykle produkt odstawiam, bo nie lubię robić krzywdy swojej skórze :)
OdpowiedzUsuńchoć nigdy się nie kwasiłam i nie wiem jak to w tym przypadku powinno wyglądać ;)
ja smarowalam w zaparte i pomoglo :P
OdpowiedzUsuńdużo osób ma za to miłą przygodę z la roche posay i effaclar duo, albo clarena spróbuj :)
OdpowiedzUsuńmhm ja też :)
UsuńMiałam również taką małą próbkę tego kremu, niestety oprócz tych wysypów zafundował mi niesamowite podrażnienie skóry. Wszystko robiłam jak należy ale po jakimś tygodniu nie mogłam jej w ogóle dotknąć. Wyrzuciłam od razu i wróciłam z podkulonym ogonem do Effaclar :)
OdpowiedzUsuńooo, współczuję :]
UsuńBardzo lubię Effaclar Duo xD ale co do tego kremu z Bandi, to połączenie kwasów mogło być dla Ciebie zbyt mocne. Może spróbuj czegoś delikatniejszego np z kwasem migdałowym.
OdpowiedzUsuńmam taki zamiar :)
UsuńMiałam podobnie z Pharmaceris kwasem migdałowym , po prawie miesiącu stosowania było raz lepiej raz gorzej, ale kiedy moja skóra wyglądała jak pobojowisko postanowiłam odstawić. I teraz minęły 2 tyg od odstawienia a moja skóra wygląda o niebo lepiej. Nie wrócę do tego świństwa więcej ;) także wszystko zależy od kwasu i od organizmu.
OdpowiedzUsuńMasz rację, ale dopóki się nie spróbuje, to nie będzie wiadomo :)
UsuńJa zwykle odstawiam produkt. Czasem wracam i daję mu drugą szansę. Chyba tylko Effaclar Duo zużyłam do końca, chociaż poprawy nie widziałam... Teraz "kwaszę się" tonikiem :P
OdpowiedzUsuńBędę omijać ten krem z daleka :P Też zazwyczaj sięgałam po Effaclar duo, ale tej jesieni odpuściłam kwasy :) I po cichu powiem, że na razie jest dobrze :)) (może to żel z Vichy tak działa?:P)
OdpowiedzUsuńTak, to jego moc ;)Ma kwas salicylowy w składzie z tego co pamiętam :)
Usuńja staram się przeczekać i dać kosmetykowi szansę. ale kiedy to trwa za długo - zwijam żagle :) nie miałam jeszcze okazji używać kwasów i chyba zostawię sobię tę przyjemność na okres ferii, kiedy nie będę się musiała tak często ludziom pokazywać :)
OdpowiedzUsuńpozdrawiam, A
Ja sie zaczelam zluszczac tonikiem migdalowym 10% ze skladnikow dostepnych na zsk. I dziala bardzo powoli ale dzieki temu nie strasze na ulicy. moze jakis skladnik po prostu okrutnie cie podraznia. Przeciez to tez sie zdarza
OdpowiedzUsuńjak dla mnie sam krem jest ok w działaniu.. stosuję go po kwasach.. jedyne co mnie drażni to zapach bardzo intensywny.. wiem że zawiera w swoim składzie kwasy i stad też ten zapach ale jednak do mnie to nie przemawia..
OdpowiedzUsuń